Jest mniejsza od niego, prawie dwa razy. On siedzi na kamieniu oparty o skałę - odpoczywa. Ona ma mnóstwo rudych kręconych włosów, jest zawsze naga, ma na sobie tylko trochę zbroi i broń, i tylko wtedy, kiedy walczy. Pazury, oczy - jak dziki kot, lekko szpiczaste uszy, ostre zęby - by łatwiej pić. Piękny rudy ogon, zawsze podniesiony wtedy, kiedy wchodzi mu po czworakach na nogę.
Sprawa "Selling&Healing" nabiera rumieńców, do sprawy o której pisaliśmy wcześniej należy dopisać dwa kolejne wątki. Pierwszy to syndrom o słodko brzmiącej nazwie „dzidzia-piernik”, drugi nie już tak słodki, a mianowicie „macho-man”. Oba są bezpośrednio powiązane z wcześniej opisywanym syndromem i są jak dziś wiemy jego bezpośrednim źródłem. Oba pojawiają się w okresie dojrzewania, a skutki mamy nieprzyjemność obserwować w TV, albo u przechodniów na co dzień. Udało się już dotrzeć do kilku pierwszych sprawozdań i poufnych raportów z prac holdingu "Selling&Healing".
Doniesienia zachodnich agencji prasowych o zawiązaniu się holdingu o prasowej nazwie "Selling&Healing" ciągle jeszcze nie są potwierdzone. Przypominamy, że sprawa wyszła na jaw po opublikowaniu recepty na zegarek marki Rolex, przepisanych przez jednego z lekarzy psychiatrów, którego podejrzewa się o pracę na rzecz S&H.
Zeszłoroczna „wielka awaria” prądu trwająca 5 dni, która nawiedziła jak pamiętamy niemalże 80% obszaru kraju. Sparaliżowała szybko wszelkie systemy komputerowe, ujawniając przy tym jak bardzo jesteśmy od nich zależni. Nie działało metro, tramwaje, radio i telewizja miały problemy z ciągłością nadawania, ciemność spowijała miasto.
W temacie Tajnych Oddziałów Szalo-węzła, nie ma w sumie za wiele do napisania, bo przecież są one w końcu tajne. Sama nazwa pewnie wielu osobą powie dość dużo, wiem jednak, że nie wszystkim. Tym mogę przytoczyć, a raczej powtórzyć pewne plotki, które sam słyszałem, w których pewnie jest trochę prawdy, ale ile?
Państwa UE zdecydowały się ograniczyć puszczanie śmierdzących gazów do atmosfery. Któż z nas nie miał do czynienia z przykrą wonią gdzieś w towarzystwie, nie znając jej pochodzenia i nie obserwował min ludzi, by wyśledzić winowajcę. Zapach taki potrafi wykręcić nos, całą twarz, wywoływać huragany, trąby powietrzne, trzęsienia ziemi i nawet powodzie. Może powodować uczucie osłabienia, mdłości, wymioty, łzawienie oczu, a skrajnych przypadkach nawet być źródłem małych eksplozji.
Walka z bezrobociem ma różne oblicza i wiele jest sposobów na regulację tego zjawiska. Ministerstwo często przy współpracy z uczelniami decyduje się na otwieranie nowych kierunków, by nadążać za trendami i zmieniającą się sytuacją na rynku pracy. Badania zmian zachodzących na tym obszarze starają się przewidywać kierunki rozwoju i wg nich tworzyć przyszłą kadrę pracowniczą. Ostatni pomysł Ministerstwa to funkcjonariusze w żółtych czapkach z daszkiem, patrolujący ulice miast.
Federacja handlu zrzeszająca wszystkie korporacje i większość liczących się globalnie firm na świecie, na swym ostatnim spotkaniu dokonała radykalnego przełomu w podejściu do sprzedaży. Nie wiadomo jak do tej pory kto jest jej autorem. Wiadomo jednak co ze sobą niesie i dlaczego tak się stało. Internet jako medium rosło w siłę od początku swego istnienia. Im bardziej wykształcony człowiek tym mniej czasu spędza przed telewizorem, a więcej czasu spędza na rozrywce tematycznej w Internecie, dokształcaniu się lub spotkaniach w gronie znajomych i przyjaciół.
Kradzież dóbr intelektualnych to groźna plaga ostatnich czasów. Polega na przyssaniu się do dobra intelektualnego twórcy, będącego dawcą i korzystanie z niego, ku własnemu wzrostowi przez złodzieja, będącego biorcą. Pasożytnictwo takie skutkuje wzrostem intelektualnym u Kowalskiego, zwanego piratem, co jako proces niekontrolowany zaburza delikatną równowagę pomiędzy inteligencją, a motłochem. Plaga ta rozwija się szczególnie mocno za sprawą sieci internetowej, przenikają po jej nitkach utwory muzyczne, filmy, programy telewizyjne, eBooki, oprogramowanie komputerowe i wiele innych. Ludzie zaczynają się niepokojąco łatwo dzielić, w myśl zasady „darmo dostaliście, darmo dawajcie”. W normalnych warunkach prawnych takie dawki, są ograniczane po przez nakładanie stosownych opłat, w Polsce relatywnie bardzo wysokich, co sprawia że owe tempo rozwoju jest odpowiednio hamowane.
Grupa niezależnych badaczy przyglądała się pewniej grupie zawodowej, która jak donoszą obserwatorzy posiada pewne rzadkie i ponad przeciętne zdolności. Otóż wychodzi na to, że potrafią oni wzrokowo określić prędkość i odległość zbliżającego się pociągu i na tej podstawie określić stopień ryzyka przy przechodzeniu na sąsiedni peron. Zdolności takich można nabrać jedynie w prestiżowych szkołach profilowanych pod tym właśnie kątem. Ćwiczą w nich m.in. umiejętności, spoglądania w lewo, potem w prawo, potem znowu w lewo i w prawo i dla pewności jeszcze raz w lewo. Według specjalistów w tej dziedzinie czas ok. 4sek przeznaczony do oceny sytuacji w ten właśnie sposób, jest wystarczający do tego, by mózg adepta mógł prawidłowo ocenić zagrożenie. Czyli czy, widzi pociąg z prawej lub lewej strony, czy też nie.